Serwisy Medforum

Na marginesie „Wykładów z teorii komunikacji” prof. Marka Tokarza

mya00190_mezczyzna_garnitur_powaga_mlodosc_ojoimages_cr
Fot. ojoimages
(5)
Kiedy zajrzymy do słownika języka polskiego pod hasłem komunikacja znajdziemy trzy określenia: jest to (1) ruch polegający na utrzymywaniu łączności między odległymi od siebie miejscami, (…) np. komunikacja kolejowa, (2) połączenie jednego pomieszczenia lub miejsca z drugim, np. komunikacja między Krakowem a Warszawą oraz (3) porozumiewanie się, przekazywanie myśli, wiadomości np. komunikacja między ludźmi.

Wszystkie te znaczenia dotyczą utrzymywania połączenia między różnymi miejscami i ludźmi, więzi, przekraczania przestrzeni a nawet czasu (poprzez np. język jako narzędzie) ale tak by nie zniknęła dzieląca odległość ani różnica. Komunikować to być w związku, wymieniać coś, wzajemnie przekazywać ale nie wchłonąć, zunifikować, uczynić jednym i tym samym. Pojęciami przeciwstawnymi do komunikacji, jej zaprzeczeniami wydają się więc być z jednej strony terminy dotyczące braku łączności, istnienie oderwane, samotne, poza możliwością kontaktu a drugiej strony terminy określające zatarcie granicy, wcielenie, lub zaprzeczenie czy zagubienie rozmaitości. To czysto językowe doprecyzowanie od razu wprowadza nas w samo sedno problemów z komunikacją zarówno w wymiarze materialnym (sieć komputerowa) jak i symbolicznym (komunikacja interpersonalna) – jak łączyć, ale nie pochłaniać, jak przekazywać aby dotrzeć i pokazać różnicę ale jej nie zatrzeć, jak wreszcie zachować odrębność ale bez wyalienowania i oderwania od innych.

Uniwersalność tych kwestii i ich tysięczne odniesienia i konteksty stanowią jakieś signum temporis dzisiejszego świata, a rozkwit wszelkiego rodzaju nauk i teorii dotyczących komunikacji, środków i narzędzi do jej uprawiania na wszystkich społecznych poziomach od ekologii po reklamę, od biotechnologii po politykę międzynarodową można chyba jedynie porównać do zdominowania wszelkich działań i dyskursów w średniowieczu przez teologię. I tak jak o Bogu tak i o komunikacji można pisać i pisze się ciągle…

Dla osób zawodowo zajmujących się lub mających zamiar się zajmować komunikacją interpersonalną sprawą naprawdę skomplikowaną staje się przedarcie przez morze literatury na ten temat i dokonanie takiego wyboru aby utrzymać kontakt z rosnącą ilością wiedzy ale nie zatonąć w teoriach. Podobnie jak w średniowiecznych dysputach znów najważniejsze są dobre wyciągi i kompilacje, które pozwalają zachować orientację w obecnym obszarze teoretycznych ustaleń, zdefiniują podstawowe pojęcia i przedstawią przykłady możliwych zastosowań w praktyce. Jeśli dodatkowo pojawi się Mistrz, który potrafi dyskurs przeprowadzić tak by droga dojścia do wniosków była równie klarowna i niebanalna jak same wnioski i to zarówno dla studentów jak i dla „magistrów” i „doktorów” nauk to mamy szanse doświadczyć czym może być prawdziwe studiowanie.

Czym może różnić się bycie publiką, „licznie zgromadzoną gawiedzią miejską od wczesnych godzin rannych okupującą audytoria” uniwersyteckie od bycia Studentem, który w dyspucie bierze osobisty udział własny wywód konstruując, a poprzez wystawienie go na osąd innych doskonali i precyzję swojego myślenia i przymioty swego charakteru. To dlatego ukończyć uniwersytet kiedyś oznaczało być wykształconym…

(5)